Jeśli zarabiasz 5, 10 czy 15 tysięcy miesięcznie, ale nadal żyjesz od wypłaty do wypłaty i jedna większa awaria potrafi rozwalić Ci cały miesiąc - prawdopodobnie problemem wcale nie są Twoje zarobki.
Masz pracę.
Albo własną firmę.
Zarabiasz więcej niż jeszcze kilka lat temu.
Być może masz mieszkanie.
Samochód.
Jeździsz na wakacje.
Wychodzisz do restauracji.
Kupujesz rzeczy, na które masz ochotę.
Nie musisz zastanawiać się nad każdą złotówką.
Kiedy ktoś patrzy na Twoje życie z boku, prawdopodobnie powiedziałby:
Tylko Ty wiesz...
że jest coś, czego na pierwszy rzut oka nie widać.
I być może trochę Cię to uwiera.
Bo przecież...
powinieneś już go mieć.
Ile lat już pracujesz?
Pięć?
Dziesięć?
Piętnaście?
Ile pieniędzy przez ten czas przeszło przez Twoje konto?
300 tysięcy?
Pół miliona?
Milion?
Więcej?
A gdyby ktoś dzisiaj zapytał Cię:
...co byś odpowiedział?
Bo samochód traci wartość.
Telefon za chwilę wymienisz.
Wakacje minęły.
Zakupy już dawno przestały cieszyć.
Kolejne wypłaty przyszły i zniknęły.
A Ty nadal jesteś kilka tygodni od finansowego problemu.
I właśnie ta myśl boli najbardziej.
Nie:
„Zarabiam mało.”
Tylko:
Być może nigdy nikomu o tym nie mówisz.
Bo trochę głupio.
Przecież nie jesteś studentem, który właśnie dostał pierwszą wypłatę.
Masz 30, 40, albo 50 lat.
Masz doświadczenie.
Odpowiedzialność.
Być może rodzinę.
Być może zarządzasz ludźmi.
Podejmujesz w pracy decyzje warte dziesiątki albo setki tysięcy złotych.
większy rachunek potrafi wywołać u Ciebie stres.
Naprawa auta za 5000 zł?
Zaczynasz liczyć.
Dentysta?
„Może w przyszłym miesiącu.”
Nowa pralka?
„Dobra... z czego to teraz wziąć?”
Nieprzewidziany wydatek?
Karta.
Debet.
Raty.
Przesuwanie pieniędzy.
Czekanie na wypłatę.
I możesz próbować o tym nie myśleć.
Ale gdzieś z tyłu głowy wiesz:
Być może kiedyś mówiłeś sobie:
Potem zarabiałeś 7000.
Więc granica przesunęła się na 10.
Potem 10 zamieniło się w 12.
12 w 15.
I dziwnym trafem...
poczucie bezpieczeństwa nie rosło tak szybko jak Twoja wypłata.
Wzrosły za to koszty.
Trochę lepsze mieszkanie.
Trochę lepszy samochód.
Częstsze wyjścia.
Lepsze wakacje.
Więcej zakupów.
Więcej wygody.
I nie ma w tym nic złego.
Naprawdę.
Problem polega na tym,
że razem z każdym wzrostem dochodów
prawie automatycznie rośnie poziom życia...
a finansowy zapas ciągle zostaje na później.
Zarabiasz jeszcze więcej.
Może 15.
Może 20.
Może 25 tysięcy miesięcznie.
Masz lepszy samochód.
Ładniejsze mieszkanie.
Droższe ubrania.
Lepsze wakacje.
A potem otwierasz konto...
I nadal nie masz finansowego zapasu, który daje Ci prawdziwy spokój.
Nadal jesteś zależny od kolejnej wypłaty.
Nadal większy wydatek boli bardziej, niż powinien.
Nadal myślisz:
Bo problemem nie jest tylko to,
że dzisiaj nie masz nawet 10 000 zł oszczędności.
Problemem jest to,
że jeśli niczego nie zmienisz...
Tylko z większym kredytem.
Droższym samochodem.
Wyższymi kosztami życia.
I większą liczbą zobowiązań.
Co by się wydarzyło,
gdyby jutro Twoje dochody zniknęły?
Nie na zawsze.
Na trzy miesiące.
Firma straci ważnego klienta.
Dostaniesz wypowiedzenie.
Zachorujesz.
Będziesz musiał zrobić sobie przerwę.
Czy możesz powiedzieć:
Czy raczej już po kilku tygodniach
zaczęłoby się niespokojne liczenie?
Rata.
Mieszkanie.
Jedzenie.
Samochód.
Rodzina.
Karty.
Zobowiązania.
I właśnie dlatego brak finansowej poduszki boli tak bardzo
Bez zapasu jesteś bardziej zależny od:
kolejnej wypłaty,
kolejnego dobrego miesiąca,
szefa, którego możesz mieć już serdecznie dość,
klienta, z którym nie chcesz pracować,
tego, żeby przypadkiem nic się nie zepsuło,
tego, żeby nikt bliski nagle nie potrzebował pomocy,
i tego, żeby życie przez najbliższe miesiące
przebiegało dokładnie według planu.
A przecież dobrze wiesz...
życie bardzo rzadko pyta nas o plan.
Jeżeli do tej pory próbowałeś odkładać pieniądze i Ci nie wychodziło,
być może mówiłeś sobie:
„Muszę bardziej się pilnować.”
Albo:
„Muszę mniej wydawać.”
Albo:
„Muszę więcej zarabiać.”
Tylko że wszystkie te rozwiązania
mają jeden wspólny problem.
A silna wola działa...
dopóki nie masz ciężkiego dnia.
Dopóki nie jedziesz na wakacje.
Dopóki znajomi nie proponują wyjazdu.
Dopóki nie pojawi się większy zakup.
Dopóki nie stwierdzisz:
„Przecież ciężko pracuję. Coś mi się od życia należy.”
I miesiąc później znowu jesteś w tym samym miejscu.
Dlatego nie potrzebujesz więcej silnej woli.
zaczyna naprawdę zostawać na Twoim koncie.
Chodzi o to, żeby więcej z tego, co zarabiasz, naprawdę zostawało.
Chodzi o to, żeby to, co zostaje, budowało Twój spokój.
Chodzi o to, żebyś nie musiał martwić się o jutro.
Chodzi o to, żebyś miał wybór.
Praktyczny program, który pomoże Ci stworzyć poduszkę finansową
Nie chcę uczyć Cię, jak żyć możliwie najtaniej.
Nie chcę, żeby dbanie o finanse stało się Twoim drugim etatem.
Nie będę przekonywał Cię, że problemem jest każdy obiad na mieście.
Nie będę namawiał Cię do rezygnowania z wakacji, restauracji i rzeczy, które sprawiają Ci przyjemność.
Chcę Ci pokazać, jak stworzyć system,
dzięki któremu możesz robić dwie rzeczy jednocześnie:
dobrze żyć dzisiaji budować bezpieczeństwo na jutro.
Program już niedługo będzie gotowy.
Jeżeli czytając do tego miejsca chociaż raz pomyślałeś:
„Kurde... przecież to jest dokładnie mój problem.”zostaw swój adres e-mail.
Dam Ci znać, kiedy ruszą zapisy.
Kliknij przycisk poniżej i zostaw swoje dane. Dam Ci znać, kiedy ruszą zapisy do programu „Pierwsze 10 000 zł”.
Bo sam przez długi czas miałem dokładnie ten sam problem.
Zarabiałem bardzo dobrze, ale wydawałem jeszcze więcej.
Żyłem od pierwszego do pierwszego
i długo wydawało mi się,
że mam wszystko pod kontrolą.
Nie miałem.
I najgorsze było to,
że przez długi czas wcale nie widziałem,
że sytuacja zaczyna wymykać mi się spod kontroli.
Aż w pewnym momencie dostałem mocno po dupie...
To nie była jedna katastrofalna decyzja.
To była seria mniejszych, złych decyzji,
które z czasem zaczęły się na siebie nakładać.
Kupiłem samochód,
na który tak naprawdę nie do końca było mnie stać.
Byłem wtedy kierownikiem
i wmówiłem sobie, że powinienem jeździć dobrym autem.
Tyle że wysoka rata zaczęła mocno obciążać moje miesięczne finanse.
Później trafił mi się gorszy okres w pracy
i zacząłem mieć problemy z bieżącym opłacaniem mieszkania.
Kiedy wpadały większe pieniądze,
nadrabiałem zaległości za mieszkanie i samochód,
ale kosztem ZUS-u i podatków.
I tak miesiąc po miesiącu przesuwałem problem z jednego miejsca w drugie.
Aż w pewnym momencie okazało się, że mam ponad:
Ciągły stres i strach zaczęły odbijać się również na mojej pracy.
Moje wyniki były coraz gorsze.
W końcu dostałem wypowiedzenie.
Bez żadnej odprawy.
Nie miałem już z czego spłacać zobowiązań.
Moje konta zajął komornik.
I wtedy problem przestał dotyczyć wyłącznie pieniędzy.
Pojawił się gigantyczny stres.
Nieprzespane noce.
Problemy ze zdrowiem.
Napięcia w relacjach z najbliższymi.
Wyjście z tego nie zajęło mi kilku tygodni.
Ale właśnie dzięki temu nauczyłem się,
jak ogromną różnicę robi finansowy bufor,
prosty system i poczucie, że naprawdę panujesz nad swoimi pieniędzmi.
Dzisiaj nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez oszczędności.
I właśnie dlatego tworzę program „Pierwsze 10 000 zł”.
Nie dlatego, że przez całe życie idealnie zarządzałem pieniędzmi.
Wręcz przeciwnie.
Chcę pokazać, jak uniknąć błędów,
które mnie kosztowały nie tylko pieniądze...
ale też stres, zdrowie i relacje.
Kliknij przycisk poniżej i zostaw swoje dane. Dam Ci znać, kiedy ruszą zapisy do programu „Pierwsze 10 000 zł”.
Nie dlatego, że 10 000 zł zrobi z Ciebie bogatego człowieka.
Nie zrobi.
Ale może być pierwszym momentem od bardzo dawna,
kiedy popatrzysz na swoje finanse i pomyślisz:
Nie wszystko musisz finansować z kolejnej wypłaty.
Nie każda awaria jest kryzysem.
Nie każdy słabszy miesiąc wywołuje panikę.
Nie musisz ciągle kombinować.
Możesz złapać oddech.
Masz coś, czego wcześniej brakowało.
Bufor.
A razem z nim coś znacznie cenniejszego niż sama kwota na koncie:
Bo tak naprawdę nie chodzi o 10 000 zł.
Nie chodzi o to, żeby zostać mistrzem oszczędzania.
Nie chodzi o to, żeby znać wszystkie zasady finansów osobistych.
Nie chodzi nawet o samą kwotę na koncie.
Chodzi o to, żebyś po raz pierwszy od dawna mógł pomyśleć:
Żeby większy rachunek nie wywoływał paniki.
Żeby słabszy miesiąc nie rozwalał wszystkiego.
Żebyś miał czas na decyzję.
Żebyś miał wybór.
Żebyś wiedział:
Koniec ze zgadywaniem, gdzie zniknęła wypłata. Zobaczysz czarno na białym, które wydatki naprawdę mają znaczenie, a które po prostu po cichu zjadają Twój budżet.
Zamiast chaosu zaczniesz widzieć, co faktycznie dzieje się z Twoimi pieniędzmi.
Nie będziemy zaczynać od kawy, restauracji czy wakacji. Najpierw znajdziemy wydatki, które kosztują Cię dużo, a dają niewiele.
Masz zatrzymywać więcej pieniędzy bez poczucia, że to kara i bez pogarszania jakości życia.
Przestaniesz liczyć na to, że pod koniec miesiąca może przypadkiem coś jeszcze zostało.
Pieniądze dostaną konkretne miejsce i cel, zanim zdążysz je wydać. To Ty zaczniesz decydować, co dzieje się z wypłatą - a nie przypadek.
Bez codziennego kontrolowania się i bez walki z własnym „ja”. Także wtedy, gdy masz gorszy miesiąc albo po prostu nie chce Ci się myśleć o finansach.
Oszczędzanie stanie się czymś normalnym, a nie kolejnym postanowieniem do złamania.
Najpierw pierwsze 1000 zł. Potem kolejne. Każdy następny etap ma dawać Ci trochę więcej oddechu i zabierać niepotrzebny stres.
Pierwszy cel to nie bogactwo. Pierwszy cel to odczuwalny margines bezpieczeństwa.
Najpierw zapas na niespodziewany wydatek. Potem na kilka spokojniejszych tygodni, a z czasem na kolejne miesiące.
Mniej paniki. Więcej czasu na decyzję. Więcej wyboru i więcej poczucia, że naprawdę panujesz nad sytuacją.
Ta kwota nie zrobi z Ciebie bogacza, ale da Ci coś, czego od dawna Ci brakuje - zapas, oddech i poczucie, że większy wydatek nie musi oznaczać problemu.
To moment, w którym po raz pierwszy naprawdę poczujesz spokój.
Psuje Ci się samochód.
Mechanik mówi: „Będzie 3500 zł.”
Nie jesteś zachwycony.
Ale nie panikujesz.
Płacisz.
I żyjesz dalej.
Dentysta mówi: „Musimy zrobić leczenie.
Kilka tysięcy.”
Nie odkładasz zdrowia na później.
Masz z czego zapłacić.
Praca zaczyna Cię niszczyć.
Dzisiaj być może myślisz: „Nie mogę odejść, bo mam rachunki.”
mając zapas, możesz pomyśleć: „Nie muszę podejmować decyzji ze strachu.”
Chcesz kupić mieszkanie?
Zamiast kolejny rok mówić: „Kiedyś uzbieram na wkład własny...”
widzisz, że co miesiąc naprawdę zbliżasz się do celu.
Pojawia się słabszy miesiąc?
Nie musisz natychmiast sięgać po kartę, debet czy raty.
Masz czas.
Masz margines.
Masz wybór.
Nie po to, żeby patrzeć na kwotę.
Po to, żeby kupować sobie:
spokój,
czas
i wolność wyboru.
Tak.
Prawdopodobnie powinieneś.
I podejrzewam, że sam o tym wiesz.
Ale najgorsze, co możesz teraz zrobić,
to wykorzystać ten fakt jako kolejny powód do nicnierobienia.
Bo brak poduszki finansowej dzisiaj jest problemem.
Ale znacznie większym problemem będzie obudzić się
z dokładnie tą samą myślą za kolejnych pięć lat.
Nie zmienisz tego,
co zrobiłeś ze swoimi pieniędzmi do dzisiaj.
Możesz natomiast zdecydować,
co zacznie się dziać z kolejną wypłatą.
Kliknij przycisk poniżej i zostaw swoje dane. Dam Ci znać, kiedy ruszą zapisy do programu „Pierwsze 10 000 zł”.
Program stworzyłem dla osób, które dobrze zarabiają, ale:
I przede wszystkim
Wyobraź sobie moment, w którym po raz pierwszy
zobaczysz na swoim koncie 10 000 zł,
których nie musisz wydać
na rachunki.
na ratę.
na kartę.
Po prostu...
Twój zapas.
Twój margines bezpieczeństwa.
Twoje: „Jeśli coś się wydarzy, dam sobie radę.”
I nie chodzi o to, żeby na tych 10 000 zł skończyć.
Chodzi o to, żeby właśnie od nich zacząć.
Jeżeli podczas czytania tej strony chociaż raz pomyślałeś:
„Kurde... przecież to jest o mnie.”
zostaw swój adres e-mail.
Dam Ci znać, kiedy ruszą zapisy.
Pierwszych 100 zapisanych osób otrzyma dodatkowy bonus-niespodziankę
który pomoże Ci zrobić pierwszy krok jeszcze przed startem programu.
Możesz zamknąć tę stronę.
I bardzo możliwe, że jutro nic się nie wydarzy.
W przyszłym tygodniu też nie.
Samochód będzie działał.
Praca będzie.
Wypłata wpłynie.
Wszystko będzie okej.
I właśnie dlatego tak łatwo odkładać ten temat przez kolejne lata.
Problem zaczyna się dopiero wtedy, kiedy życie któregoś dnia mówi:
„Potrzebuję od Ciebie teraz 5 000, 10 000 albo 20 000 zł. ”
I wtedy jest już za późno, żeby zacząć budować zapas.
Dlatego jeżeli od dawna masz z tyłu głowy:
„Powinienem już mieć ten temat ogarnięty...”
to być może właśnie teraz warto zrobić pierwszy krok.
Nie musisz dzisiaj niczego kupować.
Po prostu zostaw maila.
Kiedy program „Pierwsze 10 000 zł” będzie gotowy,
dowiesz się o tym jako jeden z pierwszych.
Kliknij przycisk poniżej i zostaw swoje dane. Dam Ci znać, kiedy ruszą zapisy do programu „Pierwsze 10 000 zł”.